wtorek, 4 sierpnia 2015

Księga Armarasa

Rozdział II:
Dzień próby



Wczoraj Tyrael wraz z Hadrielem opuścili osadę. Powiedziano mi abym przygotował się do dnia próby. Będę musiał wykonać dwa zadania, które mają sprawdzić moją lojalność i to czy będę w stanie walczyć z Andariel. Nie ma na co czekać im szybciej wykonam zadania, tym szybciej wyzwolę tych ludzi ze szponów Diablo. Czas iść do czarodziejki. Wiem, że to ona ma dać mi pierwszą misję do wykonania. Widziałem ją już wczoraj, gdy wchodziliśmy do osady. Nie zapamiętałem imienia. Miała długie purpurowe włosy. Ubrana była w długą, lecz wąską, czarną suknie.

-Witaj Armarasie. Jestem Akara. Najwyższa Kapłanka Zakonu Sióstr Niewidzącego Oka. Witaj w naszym obozie, ale obawiam się, że nie mamy tobie nic do zaoferowania, poza tymi sypiącymi się murami. Widzisz, na nasz prastary zakon spadło dziwne przekleństwo. Potężna Cytadela, w której od pokoleń strzegłyśmy drogi na wschód, została opanowana przez demonicę o imieniu Andariel.
Ciągle trudno mi uwierzyć... ale udało się jej przeciągnąć na swoją stronę inne siostry i wspólnie z nimi wypędzić nas z domu przodków. Teraz ostatnie obrończynie Zakonu albo już nie żyją, albo zostały rozproszone. Błagam cię, pomóż nam. Znajdź jakiś sposób aby zdjąć klątwę z naszego Zakonu, a obiecujemy ci wierność po wszechczasy. Tyrael nie jest co do ciebie w pełni przekonany, lecz ja mam nadzieję, że nie jesteś żadnym podwładnym Mrocznej Trójcy. Jeżeli chcesz zdobyć w pełni nasze i Tyraela zaufanie, będziesz musiał wykonać dwa próbne zadania. Jak już pewnie wiesz pierwsze zadanie otrzymasz ode mnie. Drugie natomiast otrzymasz od Kashyi.
Nieopodal osady znajduje się jaskinia, w której jest siedlisko demonów, zwane przez nas Siedliskiem Zła. Twoje zadanie polega na tym, aby zabić wszystkie demony, które się tam znajdują. Jeżeli ci się powiedzie otrzymasz drugie zadanie. Powodzenia wojowniku.
-Dziękuję. Nie zawiodę was.

Czym prędzej wyruszyłem do jaskini. Chodziłem po iglastym lesie w poszukiwaniu groty, w której będzie wiele demonów, a ja miałem stawić im czoła wyposażony tylko w Gladius, krótki miecz, małą drewnianą tarczę i kolczugę. Akara podarowała mi również magiczny zwój, który otwierał portal, który pozwalał natychmiast powrócić do osady. Ciężko będzie pokonać wszystkie te demony, gdy ma się tak mało, ale cóż, muszę podołać wyzwaniu. Idąc ścieżką przez las zauważyłem tlący się ogień z pochodni. Podszedłem tam powoli, z nadzieją, że jest to wejście do Siedliska. Przyczaiłem się w krzakach. Rozejrzałem się i jedyne co zauważyłem to litry krwi na ziemi, Chyba byli tutaj przede mną. Jest to okropny widok. Widać jeszcze resztki zwłok w krzakach. To jest nie ludzkie, ale nie się co dziwić, przecież to demony. Muszę pomścić wszystkich tutaj poległych. Upewniłem się raz jeszcze, czy nikogo tutaj nie ma i podszedłem do wejścia jaskini. Przed wejściem zwłoki i krew, a w samym wejściu kolejne zwłoki i okropny zapach padliny, który jeszcze się trzymał. Był nie do zniesienia. Na ścianach są różne symbole Diablo np. pentagram, krzyż celtycki czy odwrócony krzyż. Ta jaskinia została całkiem zbezczeszczona przed moce piekła. Staram się unikać okropnego zapachu i pełznę w głąb Siedliska. Przede mną rozwidlenie. Z prawej strony dochodzą krzyki i jęki więc tam na początek się udam, Jest tutaj siedem mały demonów i jedna bestia. Wygląda jak byk, tyle że chodzi na dwóch nogach. Zaatakuję ich nim mnie ujrzą. Zdobędę w ten sposób przewagę. Zabiłem najpierw małe demony, Z nimi nie jest trudno. Zabijesz jednego, a reszta ucieka na chwilę. W małych jednostkach są słabe, lecz gdyby było ich sto to już byłby problem. Na szczęście było ich tylko siedmiu.  Z bestią jest większy problem. Niektóre potrafią pluć elektrycznymi kulistymi piorunami. Ta nie potrafi, ponieważ jest to typowy wojownik, który tylko walczy, ale i tak są silne. Podszedłem do niej. Przeszywa mnie wzrokiem. Zaraz zaatakuje. Ja muszę być pierwszy. Rzuciłem się na nią z mieczem przed sobą, osłaniając swe ciało tarczą. Bestia uderzyła ręką w mą tarczę i upadłem. Powstałem od razu i znów się na nią rzuciłem. Tym razem uniknąłem ciosu i wbiłem jej miecz w pierś. Zawyła strasznie głośno. Wiedziałem, że reszta stworów w jamie zaraz się tutaj zjawi. Pozostało mi tylko na nich czekać i przygotować się do walki. Z otchłani groty było już słychać krzyki i warczenie potworów. Nagle z zakrętu wybiegł szaman z małymi demonami. Szaman jak demony był czerwony, tylko był wyższy i miał laskę ze sobą. Szaman potrafi przywołać zabite demony i strzela kulami ognia. Szamani zawsze chodzą z kilkoma demonami. Skoro szamani przywołują demony, więc postanowiłem pierwszego go zabić. Podbiegłem do niego i odciąłem mu łeb. Teraz wygląda lepiej bez tej ohydnej mordy. Demony mnie otoczyły, więc wystawiłem miecz i obróciłem się na jednej nodze. W ten sposób rozpłatałem ich brzuchy. Coś łatwo poszło. Coś cicho jest jak na Siedlisko Zła. Kto zabił tych wszystkich, których zobaczyłem przed wejściem ? Usłyszałem tylko jedno po tych słowach. Bardzo głośny i groźny ryk. Nie wiadomo co za monstrum wydało ten krzyk. Już chyba mam na odpowiedź na swoje pytanie. Całe wyjście zasłoniła Monstrualna bestia. Wyglądała jak wielki goryl. Miała wysokość trzech, czterech metrów. Nie wiedziałem co robić. Czy atakować, czy uciekać. Po chwili postanowiłem uciec. Zacząłem uciekać a ona mnie goniła. Biegłem najszybciej jak mogłem. Widziałem już wyjście z tunelu. Ostatkiem sił biegłem ku wyjściu, gdy nagle potknąłem się o kamień  wystający z ziemi. Na dodatek wpadłem w kałużę krwi. Bestia stanęła i się zatrzymała nade mną. Myślałem, że mnie zmiażdży albo rozszarpie, ale nic nie zrobiła. Po prostu stała i się rozglądała. Szczęście mi dzisiaj sprzyja. Chyba mnie nie widzi, ale dlaczego ? Bestia stała już kawałek przede mną więc się podniosłem, cały brudny z krwi. Dobyłem miecza i przebiłem serce bestii. Stała jeszcze przez chwilę, a potem upadła na ziemię. Bardzo się ucieszyłem, że wyszedłem z tego cało. Przeszukałem resztę jaskini, w celu zabicia wszystkich demonów, szamanów, zombie i tym podobnych. Gdy zabiłem wszystkie potwory w grocie pojawiło się światło. Wiedziałem, że zwiastuje to oczyszczenie miejsca ze zła jakie tam było. Teraz musiałem tylko wrócić do Akary i przyjąć zadanie od Kashyi. Akara w nagrodę za wykonanie tego zadania, podarowała mi dary, które z czasem będę mógł rozwijać, podczas trenowania z innymi wojownikami lub magami. Akara nauczyła mnie używania magicznej aury, która mnie wzmocni. Taką aurę ciężko stworzyć, jednak jeżeli będę często ćwiczyć używania jej będę mógł rozwijać inne, silniejsze moce. Teraz jednak muszę iść do Kashyi po drugie zadanie.

środa, 22 lipca 2015

Rozdział I :
Nowe nadzieje



Minęło 20 lat od dnia gdy Mroczna Trójca zaatakowała wioskę. Jak do tej pory Tyrael Nie powrócił. Zaraz zacznie się zebranie łotrzyc na temat co będzie dalej. Akara nie jest już taka młoda i nie ma sił by dalej strzec osady, jaką wybudowaliśmy przez te lata, przed siłami Diablo. Każdy dzień przybliża nas do śmierci. Siedziałem przed namiotem wpatrując się w księżyc. Dziś jest pełnia więc słychać nieopodal w lesie krzyki demonów, gdyż w pełnie popadają w szał, podobnie jak wilkołaki, lec one nad tym panują, a dzieje się tak za zasługą Baala. Nie wiem czemu i co tak dokładnie się z nimi dzieje. Kiedyś przeglądając księgę zakonnika z Zakonu Horradrimów przeczytałem, że gdy Baal w pierwszej erze został zaatakowany przez Archanioły, to demony zostały zdziesiątkowane i spotkał ich gniew Baala, który rzucił na nie klątwę.
Gdy nasłuchiwałem się tym dzikim krzykom obserwując, jak chłodny wiatr kołysze sosnami w lesie nieopodal osady, zauważyłem ogień, najprawdopodobniej wybuchł pożar. Tylko co jest jego przyczyną? Gwałtowne zamieszki demonów czy może bestie zostały zaatakowane? Jeżeli zostały zaatakowane to przez kogo? Natychmiast powstałem i opuściłem obóz kierując się w stronę lasu. Idąc drogą przez las dostrzegłem między drzewami płomienie. Nie były one tak duże jak mi się wcześniej wydawało, lecz może po prostu już wygasły. Podszedłem trochę bliżej, lecz wystarczająco daleko by nikt mnie nie zauważył. Rozejrzałem się dookoła co mogło być przyczyną i zauważyłem 3 rozpłatane ciała demonów i wypalone już ognisko. Możliwe, że to wina ogniska, lecz i tak widać tutaj czyjąś ingerencję, bo po za granicami ogniska ułożonych z kamieni było widać spalone konary drzew. Ktoś musiał kopnąć je, lecz kto? Żaden potwór nie popadłby w taki szał. Podszedłem do jednego z ciał i zauważyłem, że trzyma on czarny zwój w dłoni, która leżała na nim, ponieważ była odcięta. Rozwinąłem zwój i go przeczytałem. Pisało tam tylko: „Dominarum nigrum est portam. Quam expectamus ordines tuos” co oznaczało „Panie, czarna brama jest już gotowa. Czekamy na twe rozkazy”. Nie wiedziałem o jaką bramę chodzi więc czy prędzej chciałem pokazać go Akarze. Zwróciłem się ku drodze i zacząłem iść, gdy nagle w krzakach usłyszałem szelest. Wyjąłem miecz szykując się już do walki. Przykucnąłem w krzaku by zaatakować zaskoczenia. Ta postać była coraz bliżej i nagle się zatrzymała. Usłyszałem dźwięk metalu ocierającego o pochwę wyłożoną srebrem. Już wiedziałem kto to jest. Czym prędzej wstałem i go powitałem.
-Witaj bracie.
-Witaj.
-Gdzie byłeś tyle lat Tyraelu ?
-Wraz z pozostałymi archaniołami wyruszyłem do Fortecy Pandemonium.
-Co z Diablo ?!
-Żyje, lecz musiał uciec na rzekę płomieni, do sanktuarium chaosu, lecz nie obyło się bez ofiar. Na Boskiej Radzie ustaliliśmy, że Diablo nie może się tak panoszyć po ziemi. Przygotowaliśmy Armię aniołów takich jak ty Hadrielu, na których czele stanąłem ja wraz z Imperiusem, Auriel, Malthaelem i Itheraelem. Wszyscy zaatakowaliśmy Fortecę. Zaatakowaliśmy wszyscy razem, ponieważ nie było czasu na planowanie oblężenia. Była to rzeź. Krew za krew, śmierć za śmierć. Wraz z towarzyszami rozgromiliśmy połowę wojsk, lecz Diablo był silniejszy niż w dniu Grozy (zwanego tak przez anioły). Jednym zionięciem spalał setki naszych. Na szczęście potrafiliśmy temu zapobiec. Gdy Diablo szykował się do ataku wszyscy tworzyliśmy tarczę, taką jaka chroni waszą osadę, jednakże znacznie mocniejszą. Zobaczyłem, że anioły długo nie wytrzymają takiego naporu. Nasze wojsko liczyło około 100 tysięcy aniołów, a demonów było około 2 miliardów. Wiem to stąd, że taka armia ma bronić każdego z Mrocznej Trójcy po ostatniej porażce. Kontynuując, anioły słabły więc postanowiłem zabić Diablo. Rzuciłem w niego mieczem, ale zdołał uskoczyć. Podbiegłem po niego i zacząłem z nim walczyć. Walczyłem z nim kilka minut, więc postanowiłem to już skończyć. Gdy on szykował się do zionięcia ogniem, ja podbiegłem i wbiłem miecz w brzuch, który już płonął od tego ognia. Natychmiast plunął ogniem w każdym kierunku. Popatrzył na mnie z nieopisaną złością i po chwili zaczął biec w moją stronę. Wyciągnąłem miecz przed siebie trzymając go dwiema dłońmi, by go nie upuścić. Niestety wbiłem go tylko w bark, gdy celowałem w głowę, a sam odleciałem na kilkanaście metrów. Jak najszybciej się podniosłem i widziałem go jak upada. Podszedłem do niego. Wyjąłem miecz, przy czym głośno krzyknął. Chciałem go ściąć, ale w ostatniej chwili zniknął i widziałem go jak wraz ze swoją armią ucieka w stronę płonącej rzeki.
-Dopadniesz go innym razem. A co cię tu sprowadziło ?
-Pożar. Czy to twoja sprawa ?
-Nie, myślałem, że twoja.
-Pewnie bestie się rozjuszyły.
-Nie sądzę, gdyż był to najprawdopodobniej orszak Baala. Znalazłem czarny zwój.
-Z pewnością jest to orszak Baala, a mowa tutaj o bramie w Arreat, wykonana z Kamienia Świata.
-Ale kto ich powstrzymał przed przekazaniem tych informacji ?
-Tego nie wiem sam. Chodźmy do osady może ktoś nam pomoże.

-Gdy byliśmy niespełna ćwierć kilometra od odsady zauważyliśmy człowieka, który podążał ścieżką. My sami szliśmy na skraju lasu niedaleko ścieżki, więc nie problem zobaczyć kogoś na niej, gdyż księżyc rozjaśniał  mrok. Prędko postanowiliśmy się do niego udać, ponieważ nie brakuje nam tutaj szpiegów Diablo. Gdy dobiegłem kazałem mu się zatrzymać, a on rzekł.
-Spokojnie towarzysze, nie chcę nikogo skrzywdzić. Przybywam tutaj z gildii paladynów.
-Zatem jesteś paladynem ?-Zapytał Tyrael.
-Jak najbardziej. Zaledwie cztery miesiące temu rozpocząłem szkolenie.
-A jak cię zwą ?-Zapytałem
-Jestem Armaras, a wysłano mnie tu w celu wsparcie osady.
-Czy to ty, zabiłeś te demony w lesie ?- Spytał Tyrael.
-Tak, ja to uczyniłem. Napadły mnie w drodze wiec bez wahania ich zabiłem.
-Cztery miesiące szkolenia, a ty zabijasz trzy demony, któ zaatakowały ciebie z zaskoczenia. Jestem pełen podziwu wojowniku. Musisz być naprawdę waleczny. Zapraszam cię do osady, lecz to nie znaczy, że ci ufam. Będziesz musiał przejść próbę. Lecz teraz chodź do osady dostaniesz lepszą broń do tego zadania.-Odpowiedział Tyrael i czym prędzej pośpieszyliśmy w stronę osady.

Doszliśmy do osady i poszedłem do namiotu Akary, gdzie miało odbyć się spotkanie.
-Hadrielu. Gdzie byłeś ?- Zapytała Akara.
-Mam dobrą wiadomość. Tyrael powrócił.
-Co ?! Gdzie on jest ?
-W tym momencie Tyrael wraz z paladynem weszli do namiotu.
-Oh Tyraelu, co tak długo zaczynałam tracić nadzieję w wybawienie nas.
-Wybacz mi Akaro lecz coś mnie zatrzymało. Jednak to nie ja będę waszym wybawcom.
-Jak to ? Opuszczasz nas ?
-Niestety tak, lecz to nie moje zadanie. Muszę udać się, wraz z Hadrielem, do fortecy Pandemonium by strzec ostatnią osadę, która pilnuje, by Diablo nie wydostał się, po za mury Sanktuarium Chaosu. Strzeże go 5 pieczęci, lecz to nie wystarczy. Potrzebują mnie tam bardziej niż wy. Lecz nie zostawiam was na pastwę losu. Przybył wraz z nami paladyn Armaras. Będzie musiał przejść próbę, ponieważ nie ufam mu do końca. Sam pokonał trzech demonów, i to nie byle jakich. Podążali oni z listem, który mówi że Czarna Brama jest już gotowa. Ten list był do Diablo, lecz na szczęście nie dotarł do niego.
-Więc co teraz mamy uczynić Tyraelu ?
-Musicie zabić Andariel, a Armaras wam w tym pomoże. Jeśli mu się uda, wyruszy z Warrivem na wschód do Lut Gholein.
-A co, jeśli mu się nie uda ?
-Wtedy rozpęta się oblężenie waszej osady. Los osady spoczywa w rękach tego człowieka. Mam nadzieję, że podoła wyzwaniu. Zatem żegnaj Akaro. Mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy.
-Też mam taką nadzieję. Żegnaj.
-Hadrielu. Ruszajmy.
-Po tych słowach pojawiła się Czerwona kula, przez którą przeszliśmy i pojawiliśmy się w Fortecy Pandemonium.

sobota, 27 czerwca 2015

Prolog

Księga Hadriela
Prolog:


Jest rok 538 drugiej ery. Podczas obrzędów zakonu Sióstr niewidocznego Oka w klasztorze w Tristram, którym przewodniczyła Akara, zostaliśmy zaatakowani przez demony. Gdy my ucztowaliśmy, to nieopodal wioski, na Zimnej Równinie otworzyła się szczelina. Prorocy z zakonu Horadrimów zapowiadali już setki lat temu przyjście trójcy, Mefista, Baala oraz Diablo, lecz nikt nie spodziewał się że wydarzy się to dzisiaj. Wszyscy, którzy tam byli walczyli z przeróżnymi demonami poczynając od małych chochlików kończąc na ogromnych bestiach. Z pomocą przybył nam Tyrael, archanioł mądrości i sprawiedliwości. Strzeże on mędrców zakonu Horadrimów. Gdy przybył podjął się walki z Diablo, Baalem i Mefistem zwanych też Mroczną Trójcą. Gdy Tyrael walczył z Baalem, Diablo pobiegł po kamień, którego broniły siostry z zakonu. Diablo zionął w nie ogniem, lecz Akara w ostatniej chwili osłoniła je i samą siebie tarczą. Po tym co ujrzał, nie wiem dlaczego, ale na jego twarzy pojawił się uśmiech, tak jakby chciał żeby stawiały opór. Wtedy one wszystkie razem strzeliły w niego kulą wody a on ponownie zionął ogniem. Widoczność była ograniczona do 2 łokci przez parę. Tyrael nie wiedział co się stało, gdyż był zajęty walką Baalem. Wszystko na chwilę ucichło, jakby nikogo nie było. Dało się jedynie usłyszeć jak małe i zwinne demony podcinają gardła. Po chwili siostry przepłoszyły mgłę zobaczyły że cała Trójca stoi przed nimi i bez zastanowienia wszyscy trzej zaatakowali. Przeżyła tylko Akara, która w mgnieniu oka uskoczyła przed ciosem. Tyrael podbiegł tam lec było już za późno. Gdy Diablo podniósł Kamień Dusz, Tyrael odciął mu ręce. Kamień ten więził duszę Diablo. Bez tego kamienia Diablo, a raczej jego ciało było dużo słabsze, lecz i tak silne. Gdy Tyrael odciął mu ręce na kamień wytrysnęła krew Diablo, a on sam upadł i wnet na kamieniu pojawił się napis: Quis dabit me surgens Missionarii in Domino, et nobis potestatem, quae non vidit cuiusquam mortalium sursum, który znaczył Kto Rozbije Mnie Stanie Się Mym Panem I Posiądzie Moc, O Jakiej Żadnemu Śmiertelnikowi Się Nie Śniło”. Była to pułapka zastawiona przez Diablo gdy umierał, ponieważ kiedy ktoś rozbiłby kamień sam by zginął, a dusza powróciłaby do swojego prawdziwego pana, do Diablo. Jak wiadomo krew Diablo jest silnie żrąca. Potrafi bez problemu roztopić najtwardszą stal jednak kamień nie został uszkodzony. Wiedziałem że to dlatego że kamień może zniszczyć jedynie Diablo lub przy użyciu młota i kowadła w piekielnej Kuźni lecz nikt do tej pory nie podjął się tej misji, gdyż jest ona przy fortecy Pandemonium, dawnej siedziby Diablo. Został on zabity już ponad 500 lat temu przez Fernarda Horadrima, założyciela Zakonu Horadrimów, lecz po dziś dzień są tam jego sługi. To właśnie Fernard przepowiadał ponowne przyjście Diablo, dlatego chciał powstrzymać też jego braci, Mefista i Baala, lecz mu się to nie udało gdyż zginął przez Baala i Mefista. Wiedzieli że będzie on próbował ich zabić więc razem skryli się w Sali tronowej Baala w Twierdzy Kamienia Świata, w górze Arreat. Sam góra leży nieopodal Harogath, wioski barbarzyńców. Dziś Diablo powraca a z nim hordy demonów. Baal ujrzawszy kamień leżący u jego stóp, pchnął go swą nogą do Diablo, a on go podniósł i odczytał co było na nim napisane. Dusza powróciła do swego pana. Tyrael widząc to kazał nam uciekać do piwnic klasztoru, a on zajął ich na chwilę. Gdy wchodziłem do środka widziałem jak Tyrael upada. Zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę w wejściu by spróbować odeprzeć atak, lecz to była najgorsza decyzja jaką mogliśmy podjąć. Sądziliśmy że Tyraelowi nic nie jest, dlatego chcieliśmy mu pomóc, ale Diablo zaczął już odzyskiwać. Z każdą sekundą stawał się dużo silniejszy, do momentu aż cała dusza weszła w każdą jego komórkę ciała. Nagle upadł, jak by to go wykończyło. Mefisto z Balem nagle zaprzestali walki, jakby szykowali się do odwrotu. Wszystko umilkło na chwilę, a potem Diablo zaczął się śmiać. Był to przerażający śmiech, aż każdy się cofnął bo nikt nie wiedział czego się spodziewać. Po chwili zaczął robić się czerwony, jakby płonął aż nagle z pod jego stóp w błyskawicznym tempie zaczął rozprzestrzeniać się ogień we wszystkich kierunkach. Były to właściwie ściany ognia wysokie na jakieś 3 metry. Gdy zbliżyła się oda do nas zamknąłem drzwi jak najszybciej potrafiłem, ponieważ ten ogień poruszał się jak stado gnających koni. Czym prędzej ruszyliśmy w stronę piwnic. Było słychać już tylko dźwięk rogów z piekieł, a był to straszny dźwięk. Brzmiał jak tysiące umierających dusz. W tym też to momencie przed oczami pojawił mi się obraz Diamentowej Bramy, bramy niebios, lecz nie był to widok jaki zapamiętałem. Na środku bramy była dziura, co oznaczało że armie piekła sforsowały tę bramę. A dookoła był tylko ogień i śmierć. Po chwili wróciłem do rzeczywistości i dalej zacząłem biec, jednakże bardzo tym się przejąłem, ponieważ gdy ta wizja się spełni to na ziemi nigdy nie nastanie spokój. Gdy zamykałem właz od wejścia do piwnicy dostrzegłem biały promień który padał z niebios na ziemię, lecz nie był to dla mnie nieznajomy widok. Taka smuga pojawi się gdy archanioł wraca do nieba by siedzieć przez kilka lat po prawicy Pana. Gdy zatrzasnęliśmy za sobą właz od piwnicy pojawiła się niebieska kula i usłyszeliśmy głos Tyraela. Mówił on abyśmy się nie lękali, że powróci, a na koniec powiedział Noc najciemniejsza jest tuż przed wschodem słońca”. Po tych słowach kula zniknęła i nastąpiła totalna cisza. Można było usłyszeć jak szczury biegną na swych małych łapkach, a nawet jak mucha siada na skale. Jęki na zewnątrz ucichły, a my czekaliśmy kilka dni z nadzieją że jak otworzymy drzwi nie napotkamy żadnego demona.
W ten dzień nastąpiła Geneza Diablo

piątek, 26 czerwca 2015

Witam

Nazywam się Dawid i zapraszam was do czytania książki opartej na grze firmy Bilzzard (http://eu.blizzard.com/pl-pl/) pt. Diablo. Do tworzenia tej książki wykorzystam elementy z Diablo, a większość postaram się wykreować sam. Będzie ona opowiadać o tym jak na ziemię zstępuje Diablo wraz ze swoimi braćmi i próbuje zawładnąć krainą, a Hadriel wraz z Tyraelem będą chcieli go powstrzymać. Czy im to się uda ? Zobaczymy.
Będę się starał dodawać 1 rozdział na tydzień.